Skoki tandemowe w całej PolsceKurs AFF w Hiszpanii
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skoki w Hiszpanii. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skoki w Hiszpanii. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 stycznia 2013

Dziesięć powodów przemawiających za szkoleniem AFF w Hiszpanii



Niektóre formy spędzania czasu wolnego są uzależnione od zewnętrznych okoliczności. Grać w szachy można w zasadzie wszędzie, potrzeba będzie jedynie ciszy i temperatur zapewniających jako taki komfort.


Z jazdą na nartach jest już inaczej. Możemy oczywiście słodko popiardywać o zaletach igielitu albo o armatkach śnieżnych zakrywających łysiny trawy i rozjechanych kamieni ale jeśli ktoś myśli o dobrym szusowaniu odkłada ecie pecie i błąka radośnie się po całym świecie. Austria, Francja, Włochy itp. 
Oczywiście tu moglibyśmy rozpocząć dywagacje na temat przystępności cenowej, jednak w moim odczuciu można dziecku zamącić w głowie i przekonać je, że ośla łączka w polskich górach jest równie dobra co ośla łączka we Francji. Dziecko może jednak szybko się nauczyć i warunki będą krępowały dalszy rozwój.

Ekonomiczność wyjazdu powinna być zestawiona z zamierzonymi efektami. Jeśli chcemy dobrze i dużo pojeździć to może okazać się, że więcej czasu na nartach (jadąc a nie stojąc w kolejce) spędzimy tam, gdzie pozornie jest drożej a więc koszt przeliczony na czas i jakość pełnionej aktywności będzie miał bardzo korzystną relację.

Zima od dziecka kojarzyła mi się właśnie ze sportami powiązanymi z obecnością śniegu. Jeździłem na boazerii, jeździłem na parapecie ale mi jakoś chwilowo przeszło.
Dużo bardziej spodobało mi się dosłonecznianie i docieplanie zimową porą w Hiszpanii. Wcześniej odwiedziałem Chorwację ale tam niestety pogoda zeszła na psy i pomimo pięknych widoków (tu akurat chodziło o półwysep Istria) nie można było realizować podstawowego celu jakim były skoki spadochronowe.

Skoki ze spadochronem nie są może tak mocno powiązane z warunkami pogodowymi jak snowboard. Można skakać, gdy jest zimno, można gdy jest ciepło. Gdy trochę wieje i gdy jest bezwietrznie. Skoki spadochronowe można uprawiać nawet przy niektórych rodzajach zachmurzenia. Przy deszczu nie, przy śniegu nie.

Polska aura od ładnych kilku lat utrudnia życie fascynatom sportów powietrznych, którzy nie są oddzieleni przezroczystym pleksiglasem od atmosfery. Złość, smutek niezrealizowane plany i zamierzenia w przypadku studentów AFF to prawie codzienność. Naginanie zasad bezpieczeństwa odnośnie pogody odpowiedniej dla studentów ma na tyle krótkie nogi, że lepiej nawet nie próbować. Nie warto ponosić takiego ryzyka i nie warto robić niepotrzebnej nadziei.

Samodzielni skoczkowie mają już trochę lepiej. Mogą skakać przy większym zachmurzeniu, przy silniejszym wietrze, przy większych turbulencjach. Ale żeby skakać sobie w takich polskich warunkach najpierw trzeba zapłacić pogodowe frycowe i wiele razy przyjeżdżać na strefę oczekując na dobry moment.
Idealnym więc rozwiązaniem może być odbywanie kursu podstawowego + skoki doskonalące w części Europy, która jest do tego lepsza a potem wracając do siebie nie jest się już łapanym w pułapkę rozchwianej pogody.

Trzeba sobie uświadomić, że liczba pochmurnych dni, w Polsce grubo przekraczająca 70% nie pomaga w planowaniu swojego kursu AFF. Już Kazik Staszewski śpiewał o efektach życia w kraju bez słońca.
Dawno, dawno temu w sierpniu, w Polsce można było spotkać susze. Rolnicy oczywiście nie przepadali za nimi ale dla lotników były na wypasie. Wyż Azorski potrafił rozłożyć się na parę tygodni i dawać tzw blachę ewentualnie z niewypasionymi cumulusami.
Od jakiś trzech lat nie pamiętam aby były dwa tygnodnie non stop dobrej pogody w lecie. Nawet nie marzę o dobrej pogodzie na wiosnę i jesienią ale choć w lecie, kiedy ludzie planują sobie urlopy mogłoby być w porządku.

A tak wyobraźcie sobie, ktoś odkłada kasę na kurs AFF, aby mieć tą kasę zwykle ma robotę od której musi zorganizować sobie wolne (wyjątek stanowią dzieci sułatanów arabskich – nie muszą tego planować a kasa i tak jest). Po całej tej logistyce siedzą w nerwach – bo jak inaczej na początku kursu – czekając na dobrą pogodę. I się nie doczekują.
Urlop poszedł się torbić, kasa jest niewykorzystana i jakoś trzeba zrobić kurs wydzierając weekendy. Bez sensu.

Skoki spadochronowe na początku wymagają bardzo dobrych okoliczności do wykonania kursu i najlepiej jednego długiego terminu aby szkolenie było najbardziej efektywne. Po zakończeniu szkolenia podstawowego o wiele łatwiej skakać w rozkapryszonej polskiej aurze.

Lepiej zrobić szkolenie AFF w ciągu 10 dni przeznaczonych w całości na szkolenie niż dojeżdżać co dwa tygodnie i czekać w weekendowej kolejce w Polsce bo akurat się zrobiła pogoda i trzeba obgonić tandemy.

Oczywiście potem, po kursie spadochronowym, kiedy na koncie jest kilkadziesiąt skoków, jest już w Polsce dużo prościej. Nie trzeba już bowiem czekać aż instruktor znajdzie chwilę na skok, nie trzeba łokciami rozpychać się w kolejce aby zaplanować się do samolotu.

Kolejna sprawa ważna dla tych, którzy lubią życie rodzinne to wybór między wyjazdami na lotnisko a spędzaniem czasu w domu. Tyrając zdrowo przez cały rok, dzień w dzień weekendy są wytęsknione. Tymczasem poświęcenie wielu weekendów aby trafić w dobrą aurę i skoczyć stoi w opozycji do podtrzymania normalny relacji wewnątrz rodziny.
Do Hiszpanii, bez wahania można zabrać bliskich. Nie będą się tu nudzili.

Kwestia szkolenia spadochronowego w trybie stacjonarnym. Wiedza przepływa w różny sposób, kurs spadochronowy daje wiedzę niezbędną do zdrowego funkcjonowania ale możliwość przebywania z instruktorami na co dzień to niepowtarzalna okazja do szybkiego zrozumienia, do poznania wielu drobiazgów, które są przydatne w karierze spadochronowej.
Skydiving, dla którego synonimem jest adrenalina, wymaga zastanowienia się i ustawienia pewnych priorytetów:
  • Po pierwsze, co naprawdę znaczy 'tanio' i czy w przypadku aktywności extreme jest to naprawdę dobry wybór,
  • Po drugie ile czasu możemy wygospodarować jeśli mamy pieniądze do wydania na naszą przyjemność,
  • po trzecie, czy nie warto połączyć kursu spadochronowego ze wspaniałym wyjazdem zagranicznym,
  • Po czwarte zima daje możliwość zdobycia kwalifikacji, które od wiosny mogą zaprocentować w Polsce łatwiejszym i bezpieczniejszym skakaniem,
  • Po piąte, w Hiszpanii można zrobić kurs bez konieczności robienia badań lekarskich,
  • Po szóste, na dłuższym wyjeździe jest czas aby nauczyć się więcej i sprawniej, choćby układania spadochronów,
  • Po siódme, warto tu skoczyć dla samych widoków i możliwości lądowania na plaży,
  • Po ósme, w Hiszpanii poza skokami spadochronowymi można uzupełnić deficyt witaminy D wytwarzanej przez organizm pod wpływem działania promieni słonecznych,
  • Po dziewiąte, macie okazję zapoznać się z doskonałą kuchnią śródziemnomorską oraz nauczyć się kilku fajnych przepisów kulinarnych,
  • Po dziesiąte możecie wspaniale spędzić czas w pięknym miejscu, przy okazji robienia podstawowego szkolenia spadochronowego.


Jeśli więc macie w planach robienie kursu AFF, zróbcie sobie analizę SWOT z uwzględnieniem realiów polskich i hiszpańskich – jestem przekonany, że kurs spadochronowy AFF w Hiszpanii wygra.

Polecam stronę o spadochronowych skokach tandemowych w Polsce.

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Tomek - rekordzista AFF 2012


Tomek zrobił w Hiszpanii kurs AFF w maju. Przyjechał wypocząć i popracować jednocześnie. Tam, gdzie ma wi-fi tam może prowadzić swoją działalność.

Biorąc pod uwagę, że w lecie jest przerwa techniczna, ze względu na temperatury w Sevilli, które są za wysokie nie tylko dla skoczków ale także dla samolotów, Tomek naskakał całkiem zdrowo.
Uwaga! W 2013 roku przerwa techniczna trwa od 11 sierpnia do 6 września

Planował posiedzieć parę miesięcy, posiedział aż do ferii noworocznej.
Naskakał 300 skoków, zaliczył kurs FS1, skakał freefly, zrobił kurs wingsuit, próbował skoków w track suit. Wszystko jednak zaczęło się od tego, że zaplanował sobie na najbliższą przyszłość skoki BASE. Stara się do nich solidnie przygotować
Nabył swoje kombinezony, kask, swój spadochron i wszystkie niezbędne do zabawy gadżety.
Teraz w przerwach pomiędzy snowboardem zażywa wietrzenia w tunelach aerodynamicznych, gdzie lata już head down. Zamierza zebrać ekipę tunelową i startować w niedalekiej przyszłości w mistrzostwach wertykalnych czwórek tunelowych.
Jak się chce to można. Oczywiście potrzebne do tego jest dobre miejsce, dobre samoloty, zaplecze finansowe itp.


poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Kurs AFF to dopiero początek




Cel to pierwszy mentalny krok do podjęcia aktywności. Wyznaczamy sobie maleńkie, większe, olbrzymie i również te nieziszczalne cele. Jeśli idziemy na kurs spadochronowy to celem jest jego ukończenie lub po prostu wyskoczenie z samolotu.

Jeśli już skończymy kurs i możemy skakać z samolotu, to okazuje się, że kolejny cel nie jest już tak prosty.
Świat przygotowany jest lepiej lub gorzej na realizowanie naszych celów. Może patrząc z drugiej strony nasze oczekiwania i ustawiane cele są lepiej lub gorzej dostosowane do otaczającej rzeczywistości.

Szkolenia spadochronowe zostały już wchłonięte przez komercyjne realia. I jeśli tyko komuś wpadnie to do głowy to sobie znajdzie instruktorów, z którymi zrealizuje swój pomysł.
Po zakończeniu szkolenia coś się jednak zmieni. Cel będzie trudniej osiągalny, bo rzeczywistość już tak się nie zagina wokół szanownego klienta.
Trzeba troszkę popracować nad swoim szczęściem. Zdobywanie indywidualnych umiejętności jest w miarę proste. Trzeba znaleźć instruktora lub doświadczonego skoczka, wynająć go na kilka skoków i podkręcić swoje możliwości do latania z innymi skoczkami. To jeszcze jest proste.

Ale to zrobić, żeby wspólnie trenować? Co zrobić, aby mieć dalej satysfakcję ze skakania, uczyć się więcej i nie marnować skoków? To dość powszechny problem, można zobaczyć że ludzie kończą karierę zaraz po szkoleniu AFF (pewnie celem było zaliczenie kursu i już) lub po jakiś 100 skokach.
Moim zdaniem warto inwestować w znajomości nawet jeśli pozornie wydają się nieopłacalne. Młodzi skoczkowie starają się podczepić do tak zwanych starych. Starzy choć są mile połechtani po szczecinie ich ego to nie bardzo im po drodze odpowiadać na pytania a tym bardziej latać z 'malepetami'.

Tak więc związek młodych ze starymi jest trudnym małżeństwem i kończy się rozwodem w złości. Związek też nie rokuje bo starzy wcale nie muszą umieć przekazać swojej wiedzy. Wyglądają na doświadczonych, mówią że są doświadczeni ale na proste pytania przewracają się kołami do góry i pozostaje im tylko skwitować to jakimś rubasznym żartem.
Aby latać razem trzeba dobrze czuć się razem na ziemi. Sam skok to około minuty, latania na czasy jeszcze z 5. Reszta to czas na ziemi. Idźcie więc na kurs AFF całą, zgraną paczką.  
Jeśli to postarajcie się kogoś poznać na kursie. Jeśli nie to użyjcie jakiegoś forum spadochronowego do tego aby poznać skoczków na swoim, podstawowym poziomie.
Mając swoją paczkę, (nawet 2 osoby to już zespół) możecie uczyć się szybciej i taniej. Wynajęcie instruktora dla dwóch osób będzie tańsze, mało tego wymieniacie się informacjami i jesteście przygotowywanie od latania razem.
Od momentu, gdy możecie już spadać obok siebie wynajmowanie coacha dzielone jest na liczbę osób w zespole.

Trzeba też określić sobie spójny, osiągalny cel. Po jego osiągnięciu można przecież na blat wziąć inny temat. Takim celem może być trening czwórkowy.
To praca zespołowa wymagająca sporego zaangażowania na ziemi i koncentracji w powietrzu. Dzięki konkretnym zasadą można w sposób jasny podjąć sportową rywalizację z innymi zespołami co może być dla niektórych charakterów dodatkowym napędem.
Trening czwórki, czyli pięciu osób, bo kamerman (odchodzi się teraz od tego określenia – zamienia się bardziej poprawnym camera person) to też członek zespołu.
Pięć osób, może sobie zorganizować wyjazd treningowy i naprawdę efektywnie zagospodarować zaoszczędzone pieniądze.

Skoki mają wtedy sens, a radość jest pomnożona przez liczbę ludzi, którzy biorą w tym udział. To jest fajna magia. Jeśli dołożyć do tego, że cześć kosztów jest dzielona przez liczbę ludzi to ten fajny element realiów może stanowić dodatkową motywację.

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

AFF szkolenie tanio i efektywnie


Po wykonaniu skoku tandemowego w Polsce część pasażerów nabiera ochoty na ciąg dalszy. Oczywiście można sobie skakać z instruktorem tandemowych co jakiś czas dla naładowania bateryjek i patrzenia na życie z innej perspektywy. Jednak na dłuższą metę skoki tandemowe mogą okazać się mało rozwojowe. Dla osób, które sprawdziły, że skoki spadochronowe wyszły naprzeciw ich oczekiwaniom doskonałym pomysłem będzie kurs AFF.
Szkolenie spadochronowe metodą AFF to najkrótsza droga do samodzielnych skoków z samolotu.
Z czego składa się kurs AFF:
  • szkolenie teoretyczne,
  • praktyczne szkolenie naziemne (ćwiczenia przed skokami),
  • ćwiczenia podczas swobodnego spadania podzielone na 7 poziomów,
  • nauka sterowania i lądowania spadochronem szybującym.

Zazwyczaj 7 skoków spadochronowych z 4000 metrów wystarcza do zaliczenia wszystkich poziomów ćwiczeń. Oczywiście każdy ze studentów, ma swój własny charakter, swoją psychomotorykę i całą masę zależności wokół siebie, które mogą wpływać na proces szkolenia.
Skoki spadochronowe to aktywność uprawiana w stanie wysokiego napięcia emocjonalnego. Początki tej zabawy to ekstremalne emocje.
Może się zdarzyć więc, że osoby o dużej odporności na stres będą w stanie zrealizować program nieco szybciej niż 7 skoków, może też się zdarzyć sytuacja odwrotna – kurs wydłuży się.
Nie można traktować szkolenia spadochronowego tak samo jak nauki szydełkowania. Warto zapewnić sobie optymalne warunki do przeprowadzenia kursu, tak aby móc skoncentrować się na istotnych dla życia i zdrowia detalach spadochroniarstwa.
Po wielu latach doświadczeń związanych ze szkoleniem studentów AFF można dojść do kilku wniosków:
  • efektywniej szkoli się w trybie stacjonarnym, przerwy po parę tygodnie nie pomagają osiągnąć sukcesu,
  • efektywniej szkoli się, gdy student w miarę skutecznie oderwany jest od codziennych problemów,
  • efektywniej szkoli się, gdy jest dłuższy czas swobodnego spadania w każdym skoku,
  • łatwiej zorganizować całe szkolenie, gdy jest mniej biurokracji,
  • wygodniej szkolić w dobrych warunkach atmosferycznych,
  • dobrze, gdy kurs jest połączony z dobrym wypoczynkiem

Gdy połączyć te cechy razem wychodzi jeden wynik. Szkolenie spadochronowe w Hiszpanii. Już kilka roczników skoczków spadochronowych, którzy kontynuują spadochroniarstwo w Polsce zaczynało w Hiszpanii. Jak widać, skutecznie i trwale zostali wprowadzeni w arkana tej aktywności.
Od dekady organizujemy wyjazdy zimowe do Hiszpanii a od niedawna całosezonowe szkolenie spadochronowe na terenie tego kraju, w okolicach Sevilli.
Nowo utworzona baza w Hiszpanii pozwala na swobodny wybór terminu i zaplanowanie wypoczynku w najbardziej słonecznej i ciepłej części Europy.

Ceny nie odbiegają znacząco od tych proponowanych w Polsce a warunku różnią się bardzo mocno. Choćby to, że zachód słońca w tej części Europy jest ponad godzinę później, choćby to że skacze się z 4600 metrów (czyli 25% swobodnego spadania więcej) lub to, że jest to miejsce, w które można pojechać na wypoczynek całą rodziną i najważniejsze, że w Hiszpanii nie trzeba do kursu robić lotniczych badań lekarskich.