niedziela, 27 stycznia 2013

Para mieszana trochę porąbana

Tatjany obiektywem Juniora

Wstępne rozpoznanie wykonał Tatjan. Pod pretekstem wyrzucenia kogoś bliskiego z samolotu, o ile pamiętam siostrzenicy zawitał do nas na dawne, polskie lotnisko atmosferyczne.
Charakterystycznie patrzący pomiędzy swoje buty wplatał w wypowiedzi zaczepne złośliwości testujące inteligencję otoczenia.

Ponoć parę lat wcześniej (tu chyba cofamy się już do epoki kredy) Tatjan mailował ze mną chwaląc się wagą dorosłego samca lwa morskiego. Odpowiedź dostał prostą – obniżył więc masę ciała.
Skoczył raz w tandemie, jak pamiętam potem jeszcze drugi i zapisał się wraz z Tatjaną na kurs AFF, który wtenczas prowadziliśmy wyjazdowo w Hiszpanii.

Pozory mylą, następna warstwa pozorów też myli a przy trzeciej warstwie można dostać całkowitego skołowania.

Wzajemne relacje tej dwójki cudaków są fascynującym polem do obserwacji. Para mieszana, dobrze zgrana i zakochana. Trzeba brać ich razem, z całym inwentarzem. Jeśli występują pojedynczo rozstabilizowują się.

Tatjana z cygarem umieszczonym pomiędzy palcami środkowym i wskazującym, z nogą założoną na nogę jest oficjalnym przewodnikiem tego niewielkiego stada. Robert sam siebie określił jako KUPA, kompetentny uniwersalny pomocnik architekta.
Tak jest i nie jest za razem ale nie pokuszę się o dodatkowe rozkminianie fenomenu tego zjawiska.
Tatjana zrobiła nam w Hiszpanii wejście smoka, którego nie da się zapomnieć.

Po pierwszym skoku AFF, który wykonała dobrze, wylądowała wkurwiona na maksa, powiedziała nam dobitnie, żebyśmy wszyscy dynamicznie odbiegli w jakimkolwiek kierunku, byle promieniście od niej po czym założyła strajk pokojowy. Nie pamiętam dokładnie ile dni, może już koloryzuję podając liczbę 3 ale dopiero potem wyszła aby niezbyt chętnie dokończyć szkolenie.
Oczywiście wraz z kolejnymi skokami ocena rzeczywistości nie było już tak zakrzywiona wszczepionym wewnętrznie perfekcjonizmem.

Jedno i drugie zaskoczyło jak dobry narkoman. Parę lat później zdobyli uprawnienia coacha USPA u TEGO Marcusa, który lipy nie toleruje.
Zaliczali większość naszych wyjazdów do Hiszpanii, mają klawe spadaki, dobre umiejętności i są lubianymi skoczkami. Za błogosławieństwem Tatjany również Maszka zrobiła kurs AFF ale jej jakoś chyba nie podpasowało bo nie skacze.
A Tatjana i Tatjan i owszem ;)
No i o to chodzi. 

1 komentarz:

  1. Tatjany,zaciąg 2009,to był dobry rocznik, wina;)

    OdpowiedzUsuń